Blog

Znajdować się tu będą moje poszukiwania, dywagacje wewnętrzne i rozważania, być może któreś z nich trafi również do  Ciebie 

Na wstępie pragnę poinformować Cię o braku złożoności treści tej strony, o braku obranego kierunku. Czuję, że właśnie w tym tkwi jej sens. Czasem warto się zgubić, by móc odnaleźć Się na nowo.

Nie każda droga musi prowadzić do celu, a brak kierunku również może okazać się kierunkiem.

Zapraszam

Nie istnieją usprawiedliwione urazy. Są jedynie rzeczy, których jeszcze nie zdołaliśmy zrozumieć — i ludzie, którym wciąż nie potrafimy wybaczyć.

~z pewnością nie powiedziało tego ego

Przebaczyć oznacza otrzymać przebaczenie. Albowiem w przebaczeniu najwięcej zyskuje przebaczający. Uwalniasz nie tylko drugiego człowieka od winy, lecz także samego siebie od ciężaru, który nosisz. Żadne zło tego świata nie zostało uczynione w sposób świadomy, na końcu drogi przebaczenia przychodzi zrozumienie niewinności, oraz natury każdej istoty tego świata.

„Błądzić jest rzeczą ludzką, wybaczać – boską”

 

Nie istnieje żaden argument, który czyniłby krzywdę lepszym wyborem od dobra. Postawiony przed wyborem między zachowaniem destrukcyjnym a dobrem — wybierz dobro.

Mszcząc się na drugim, mścisz się również na sobie. Aby opluć kogoś jadem, najpierw musisz wziąć go do własnych ust — i gwarantuję Ci, że część z niego spłynie do Twojego gardła. Nawet jeśli działasz w afekcie.

Nie ma czynu, który dotyka wyłącznie drugiego człowieka. Każde zło wypuszczone w świat przechodzi najpierw przez nas.

Jedynym "złem", jedynym "grzechem" w ludzkiej naturze jest ignorancja. 

Nie jestem taki, jakim mnie widzisz. To Ty jesteś taki, jakim mnie widzisz. 

Ważne jest, by umrzeć za życia, by odrodzić się do swej prawdziwej, Boskiej natury.

Mówię tu o przekroczeniu ego i uwarunkowań. Pozwól umrzeć temu, co nigdy nie było Twoim prawdziwym istnieniem.

Nawet Twe imię jest przecież narzuconą koncepcją. Tak głęboko zakorzenione jest w nas uwarunkowanie, że utożsamiamy się z czymś, co zostało nam nadane. Tak naprawdę nigdy nie nazywałeś się w ten sposób — jedynie uwierzyłeś, że to właśnie jesteś „Ty”.

Śmierć za życia oznacza powrót do tego jestestwa, którym byłeś, zanim nadano Ci imię. A to zaledwie wierzchołek góry lodowej, na którą dopiero przyjdzie Ci się wspiąć.

A co pozostaje, gdy pozwolisz temu wszystkiemu umrzeć?